I na koniec , choć można w to nie uwierzyć tu kiedyś był plac sporawy , kilka budek , jakiś domek .
A teraz co tu mówić , natura wzięła co swoje i tylko czekać jak ktoś przyjdzie na gotowe .
A te drzewa mogą udawać dżungle , tak poszły w górę a jeszcze parę lat wstecz przysiągłbym , że były ciut niższe .
A ten pień stary samotny pamiętam jak mi drogę zastąpił gdy z góry rowerem zjeżdżałem a hamulce w rowerze jakby ciut osłabły .
Fotki robiłem ze sporym oddaleniem gdyby przypadkiem zmieniły do mnie nastawienie .
Rozłoszczony pędzę dalej i o mały włos a byłbym ofiarą zaciętej drużyny os , które w swej perfidii gniazdo na mojej drodze sobie urządziły .
Lecz w porę się spostrzegłem bo w przeciwnym razie ta historia miała by koniec nieco inny raczej .
A tu ktoś majętny teren skrzętnie ogrodził i krzaki leszczyny zwyczajnie wyciął bo chyba nie wiedział jak wiele radości miały z tego krzewu małe rude wiewiórki i Robert .
Idę dalej i myślę sobie , może sarenki spotkam gdzie kiedyś grzyby i orzechy laskowe zbierałem .
No dawno , dawno temu tu przecież biegały stadkiem zupełnie nie małym .
Coś na kształt rynny lessowej ,choć to nie ziemia lessowa a tylko Jastrzębska glina , to mnie i tak zauroczyła .
Korzystając z uroków lata postanowiłem sprawdzić co słychać w przyrodzie , jakie zmiany zaszły przez ostatnie lata .
Więc nie ma to tamto ruszyłem szlakiem dziecięcych zabaw i po drodze aż mnie zatkało bo nigdy bym się nie spodziewał , że w Jastrzębiu spotkam zaskrońca .
Mała bestia była , ale i tak mnie w takie osłupienie wprawiła , że nie zdążyłem wyjąć aparata do jego pstrykania .
No to ruszyłem z kopyta i co widzę ?